|
Wpisał: Administrator
|
|
07.06.2006. |
Początków parafii nie trzeba szukać daleko, księgi parafialne mają zapewne ledwo zauważalną warstewkę kurzu i mieszczą się na jednej półce gabloty księdza proboszcza. Boży zamysł i pomysł, co do tego miejsca spoczął na ziemi pięć lat temu na osobie ks. Arcybiskupa i Kurii częstochowskiej. Napotkał jednak na przeszkody w postaci braku miejsca pod budowę nowej świątyni w tej okolicy i został odłożony do sierpnia 2001 roku.
W tym też miesiącu ks. Arcybiskup po rozmowie z wikariuszem nieodległej parafii św. Floriana, przekazuje wolę bożą dalej w jego ręce, zlecając zorganizowanie parafii p.w. Zesłania Ducha Świętego. Przyszła wspólnota miałaby objąć wschodnią część parafii Błogosławionej Urszuli Ledóchowskiej. Niedługo trzeba było czekać na znaki przychylności bożej.
Już po miesiącu znalazło się miejsce na budowę tymczasowej kaplicy parafialnej a w przyszłości nowej świątyni. Miejsce to okazało się starym i zaniedbanym sadem z dość pokaźnymi i mocno zniszczonymi szklarniami na jego środkowej części. Tymczasowe miejsce, w którym będzie można uczestniczyć w Ofierze albo czasem po pracy wślizgnąć się po cichu na krótkie z Nim rozmowy powstało właśnie na planie tych dwóch starych szklarni, pomyśleć, że ktoś kiedyś budował tu szklarnie a nie wiedział, że kościół buduje.
Szybko znalazły się ręce chętne do pobrudzenia cementem, farbą, gipsem, te same, które po 26 dniach złożone do modlitwy pod dachem nowopostawionej kaplicy śpiewały Chwała Cześć i Uwielbienie. Pierwsza Eucharystia odprawiona 24 listopada 2001 r. przez ks. Dziekana Stanisława Gębkę – epokowa data na miarę nowopowstałej parafii, ale również okazja do poszukania swojego kącika na długie chwile modlitwy, różańca i ot, takiego patrzenia sobie w Tabernakulum, gdzie Bóg-Przyjaciel milczy i ja swoim milczeniem Go błogosławię.
Dzień później święcona woda skropiła parafian, nowy blaszany dach, pierwsze parafialne ławki, w mgle kadzidła nowe mury przygotowują się na wysłuchanie cichych modlitw i grzmiących kazań a nadto na przyjście Jezusa w kawałku chleba i kilku kropel wina.
Od tej chwili na ulicy Gajowej co dzień o siódmej i osiemnastej ziemię znaczą stopy parafian spragnionych Eucharystii, spotkania z Bogiem. Aby życie "prowadzone w ciele" mogło też choć na kilka chwil zaczerpnąć Ducha, który pozwala wołać jak dziecko przed Ojcem - Tato, który każde cierpienie człowieka jednoczy z konaniem Jezusa na Krzyżu.
|
|
Zmieniony ( 07.06.2006. )
|